[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Jednym z najlepszych zgodziłam się. Laura przycisnęła mnie mocniej i otoczyła drugim ramieniem. Położyłam głowę na jej barku. Wiesz co? Myślę, że to dlatego mam żonatego kochanka. Ja nie straciłam męża dlatego, że już się nie kochaliśmy. Został mi odebrany, tak po prostu. Nadal kocham Eddiego i będę ko- chać go zawsze. I to mi nie pozwala związać się z innym mężczyzną. Wiem, że mój związek z Charlesem w oczach większości jest daleki od ideału, ale mnie to odpowiada. Nawet teraz, po tylu latach, mam wrażenie, że mogłabym mu dać tylko cząstkę siebie, a ponieważ jest żonaty, wcale nie chce więcej. Jak zaczarowana słuchałam zwierzeń Laury. Siedziałyśmy bardzo blisko siebie i nawet oddychałyśmy jednym rytmem. Naprawdę zmieniła się z biegiem lat. To było nieuniknione. Z biegiem lat wszystko się zmienia. Ogarnęło mnie wrażenie, jakbym spotkała Laurę Dunne po raz pierwszy życiu. Lubiłam tę nową Laurę. Chętnie z nią przebywałam. Była czego dowodzili jej liczni przyjaciele do- brym człowiekiem. Po bezsennej nocy postanowiłam wstać o szóstej rano i zaskoczyć matkę angielskim śnia- daniem. Ledwie zaparzyłam herbatę, usłyszałam wjeżdżający na podwórze samochód. Wróciła Pe- tra. Otworzyłam jej drzwi. Dobry burknęła i przeszła obok mnie. Przebrała się i miała na sobie bordowe wełniane spodnie, przepiękne skórzane kozaki, szary kaszmirowy sweter i kurtkę pilotkę z futrzanym kołnierzem. Wyglądała, jakby zeszła z re- klamy zimowej kolekcji Ralpha Laurena. Co się stało z twoją mini? zapytałam zdumiona. Wzięłam ubrania na zmianę, na wszelki wypadek. Wraz ze szczoteczką do zębów, lokówką i zestawem kosmetyków na wszystkie okazje? zażartowałam. Ale Petrze nie było do śmiechu. Westchnęła, usiadła przy stole i nalała sobie filiżankę herbaty z cukrem i mlekiem. Wymieszała ją, ale nie upiła ani łyka, tylko wpatrywała się w nią z kwaśną miną. Jak ci poszło z Connorem? zapytałam w końcu, kiedy zdałam sobie sprawę, że sama nie zdradzi mi żadnych informacji. Był dżentelmenem w każdym calu powiedziała, nie patrząc na mnie. To pięknie. Tak. Westchnęła jeszcze raz i popatrzyła na mnie z rozczarowaniem. Spoiłam go sporą ilością alkoholu, a kiedy powiedziałam, że sama też wypiłam za dużo, żeby prowadzić, za- proponował, żebyśmy przenocowali na miejscu. I wziął dwa pokoje. Dwa pokoje powtórzyła cierpko. Czy coś ze mną jest nie tak, Nattie? Jestem aż tak brzydka? W końcu zaprezentowałam mu się dosłownie na srebrnej tacy, a on nic? Może właśnie w tym problem, może sprawiałam wrażenie zbyt silnej. Niektórzy mężczyzni nie lubią silnych kobiet. Wolą być myśliwymi niż ofiarami. Może to był mój błąd. Connor to w końcu niezły macho, nie? Może powinnam się była bardziej krygować i jemu pozostawić inicjatywę. Jednak mam wrażenie, że wtedy też do niczego by nie doszło. Ach, sama nie wiem, Nattie. Co ty byś zrobiła? Jak podejść Connora? Długo się wahałam, zanim odpowiedziałam. Nie wiem, co masz na myśli, mówiąc podejść , Pet. To przecież nie jest zabawa w podchody. Nie musisz odgrywać żadnej roli. Mam wrażenie, że Connor jest bardzo otwartym człowiekiem. Po prostu bądz sobą. Hm mruknęła Petra bez przekonania. Może problem polega na tym, że nie jestem kimś innym. Co chcesz przez to powiedzieć? zapytałam. Petra z namysłem umoczyła wargi w herbacie. Spoglądała przy tym na mnie znad filiżanki, prawie z wyrzutem. Przez cały wieczór wypytywał o ciebie. Słucham? No, nie zrozum mnie zle. Nie jak jakiś stalker czy coś w tym stylu zapewniła, kiedy wyciągnęłam rękę po szynkę. Zadawał ogólne pytania, nie jakieś psychopatyczne albo chore w stylu, jakie nosisz majtki albo po której stronie łóżka najchętniej śpisz, ale jednak pytał. O cie- bie. Nie o mnie. Zamilkła i zapytała po krótkiej przerwie: Dlaczego mi nie powiedziałaś, że coś między wami jest? Bo nic między nami nie ma odpowiedziałam ostro. Ach, no wez, Nattie, przecież cię znam. Ty też nie wyglądałaś na uszczęśliwioną, kiedy ci powiedziałam o naszym spotkaniu. Właściwie już wtedy powinnam była się domyślić. Nie ma niczego, czego powinnaś się domyślać, Petro broniłam się. Może powinnaś to powiedzieć Connorowi, bo ja odniosłam wyrazne wrażenie, że on in- teresuje się tobą dużo bardziej niż mną. Mów, Nattie, co się dzieje? Dlaczego mi nie powie- działaś? A co ci miałam mówić? Jesteśmy przyjaciółmi. I owszem, jeśli mam być całkiem szcze- ra, to może czuję do niego odrobinę więcej. Być może on czuje podobnie& Możesz wykreślić to być może stwierdziła Petra, kręcąc głową. Mogłaś mi powie- dzieć, zanim się kompletnie przed nim zbłazniłam. Ale, Petro, właśnie w tym cały kłopot: nie ma tu nic do powiedzenia, bo między nami nic nie ma. Może nie na płaszczyznie fizycznej, ale tutaj& popukała się w czoło. Moim zda- niem jest więcej niż na trasie M25 w godzinach popołudniowego szczytu. Mam rację? Czy mam rację? Wzięłam głęboki wdech i westchnęłam ciężko. Petra czekała na moją odpowiedz. Masz rację. Przepraszam. Petra wzruszyła ramionami. %7ładen problem, to fajny facet. Jeśli mam być szczera, to właściwie chciałam się trochę odegrać na Peterze. Umilkła i przyjrzała się swoim wymanikiurowanym paznokciom. Zerwę z nim, Natalie powiedziała cicho. Chcesz zerwać z Peterem? powtórzyłam z lekkim niedowierzaniem. Pokiwała głową i przygryzła wargę.
[ Pobierz całość w formacie PDF ] zanotowane.pldoc.pisz.plpdf.pisz.plkarro31.pev.pl
|